Powrót.
Właśnie wróciłam z pracy.Ogólnie nie odczuwam zmęczenia fizycznego...niestety gorzej z psychą :/ Jest mi jakoś ciężką ogarnąć moje zjebane życie.Czuję, że cofam się do puktu wyjścia...że znów popadam w jakąś manie...chyba znów zamykam się w sobie...nie czuję akceptacji w tym świecie...kurwa szkoda...przede mną najfajniejsze lata młodości 20 na karku bd w kwietniu ;] a ja czuję, że zaczyna się dla mnie okres zjebanych obsesji i niepowodzeń.Nie potrafię tego zmienić.Widzę szczęśliwych ludzi, zakochanych, radosnych, pełnych życia! Do jasnej cholery dlaczego ja znów nie mogę poczuć tego szczęścia? :(
Tagi:
zdruzgotana
08.02.2012 o godz. 23:56


